Wywiad z Łukaszem Marcinkowskim i Radkiem Berentem - właścicielami kwiaciarni Kwiaty&Miut i organicznej farmy kwiatowej

...

Łukasz Marcinkowski i Radek Berent - właściciele poznańskiej kwiaciarni Kwiaty&Miut oraz organicznej farmy kwiatowej pod Poznaniem, autorzy 3 książek („O roślinach”, „Elementarz kwiatowy”, „O kwiatach”), miłośnicy dobrego jedzenia, propagatorzy organicznej uprawy roślin, a także organizatorzy warsztatów i kursów florystycznych.

Z Łukaszem i Radkiem rozmawiamy o miłości do roślin i kwiatów i o tym, jakimi roślinami warto się otaczać w domu i sypialni.

 

1. Skąd u Was miłość do kwiatów i roślin? 

Radek [R]: Przez długi czas zastanawialiśmy się nad tym skąd wzięło się nasze zamiłowanie i dzisiaj już z pewnością możemy stwierdzić, że kluczowe w tym względzie było nasze dzieciństwo. W moim domu rodzinnym w Chojnicach zawsze było pełno roślin. Moja mama miała roślinną „dżunglę”, którą się nieustannie zajmowała. Dodatkowo tereny wokół Chojnic zajmują lasy i jeziora, więc jako dziecko miałem praktycznie stały kontakt z przyrodą. Tak więc, potrzeba kontaktu z naturą i roślinami jest dla mnie czymś całkowicie naturalnym. Pamiętam gdy idąc do babci przez łąkę zbierałem kwiaty, a potem pomagałem jej w ogrodzie, ucząc się w sposób intuicyjny obcowania z roślinami. W późniejszym okresie mojego życia, w czasach studenckich mieszkałem już w dużych miastach i wówczas zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo brakuje mi takiego codziennego kontaktu z naturą i roślinami. A natura zawsze była dla mnie kojąca i pozwalała na wycieszenie.

 

Łukasz [Ł]: Ja z kolei wychowałem się na wsi. Większość mojego dzieciństwa spędziłem w ogrodzie obserwując naturę i pomagając babci w sianiu i pielęgnacji roślin. Od dzieciństwa mnie to fascynowało. Gdy tylko przyjeżdżałem do mojej drugiej babci natychmiast biegłem do altany, gdzie trzymała swoje rośliny, by zobaczyć czy urosły. Dzięki temu nauczyłem się uważności wobec roślin. Dzisiaj gdy rozmawiamy z ludźmi, którzy zajmują się i pracują z roślinami okazuje się, że najczęściej mamy wszyscy wspólny mianownik w postaci dzieciństwa wśród roślin i natury – albo przez rodziców, babcię, miejsce zamieszkania czy wakacje spędzane na wsi. Tak więc, gdy już w dzieciństwie doświadczymy kontaktu z roślinami to ta potrzeba obcowania z nimi zostaje w nas na całe życie.

 

2. Kiedy zdaliście sobie sprawę, że to co jest Waszą pasją ma szansę stać się również Waszą ścieżką zawodową?

Ł: U mnie właściwie to była ścieżka, którą świadomie podążałem. Studiowałem ogrodnictwo, a od czasów licealnych pracowałem dorywczo w kwiaciarni znajomej mojej cioci. Praca w kwiaciarni bardzo mi się podobała. Później studiowałem również architekturę wnętrz. Ale w pewnym momencie - już po studiach - Radek, który wówczas pracował jeszcze w agencji reklamowej zadał mi pytanie co chcę robić w życiu – czy siedzieć przed komputerem i projektować wnętrza, czy zajmować się kwiatami. Odpowiedź była dla mnie jasna – zajmować się kwiatami.

 

R: Zalążkiem do myślenia o własnej kwiaciarni była wspólna fascynacja malarstwem niderlandzkim, a w szczególności motywami kwiatowymi w sztuce. Kwiaty na obrazach były niezwykłe, przepiękne, ale nie sposób było takich dostać w standardowej kwiaciarni. Od tego momentu zaczęliśmy się rozglądać na takimi kwiatami, a nasze podróże do Amsterdamu i rozmowy z hodowcami kwiatów otworzyły nam oczy na niezwykłe piękno piwonii, tulipanów czy dalii. Dzisiaj, na naszej farmie kwiatowej mamy wiele odmian, które są wyjątkowe i mają własną historię powstania. Przez lata nabywaliśmy wiedzę, która pozwala nam obecnie uprawiać wyselekcjonowanie odmiany, niedostępne wcześniej na naszym rynku.

 

3. Jesteście właścicielami niezwykłego mieszkania w kamienicy, w którym jest dużo roślin. Które z nich są Waszymi ulubionymi i dlaczego?

R: Szczerze mówiąc, lubimy rośliny, które nie sprawiają większych problemów. Lubimy patrzeć na to, jak rosną i jak się zmieniają. Uważamy, że kluczowe jest stworzenie roślinie idealnych warunków do rozwoju w naszym mieszkaniu, dlatego rośliny, które miały nasze babcie są dużo łatwiejsze w pielęgnacji niż często modne rośliny egzotyczne. Rośliny egzotyczne wymagają dużo większej atencji i wiedzy o danym gatunku, a ich uprawa w warunkach domowych często bywa po prostu trudna. Jedną z moich ulubionych „niestandardowych” roślin, której niestety już nie mamy, była pelargonium tetragonum – niezwykła, rachityczna roślina, którą uwielbiałem. Niestety była bardzo trudna w uprawie. Lubię rośliny wieloletnie, gdzie mogę obserwować jak się zmieniają, jak rosną lub jak pojawiają się nowe liście. I tak na naszym parapecie mamy np. drzewko szczęścia, które jest z nami od lat i choć miewa lepsze i gorsze okresy pod względem wyglądu cały czas jest z nami. Mamy też wspaniałą monsterę, która w tym roku wypuściła trzy nowe okazałe liście, co mnie bardzo cieszy. Gdy nie mieliśmy farmy nasze mieszkanie było pełne roślin – potrzebowaliśmy ich obecności wokół nas. Odkąd powstała farma i spędzamy na niej mnóstwo czasu każdego dnia w naszym mieszkaniu mamy mniej roślin. Naszą potrzebę obcowania z naturą zaspokajamy w dużej mierze będąc na farmie.

 

Ł: Rośliny w naszym mieszkaniu mają też walor uspokajający. Patrząc na nie odzyskujemy wewnętrzny spokój. Ważne jest abyśmy o nie odpowiednio dbali. Sezon grzewczy, w który właśnie wchodzimy jest zawsze dla naszych roślin domowych trudniejszy. Dlatego na ten czas polecamy przenieść wszystkie rośliny bliżej okna grupując je, tak aby łatwiej było im przeżyć zimą (pamiętając o tym, by je systematycznie podlewać i by kaloryfer nie był zbyt ciepły). A jeśli już chcemy sprawić sobie jakąś dużą roślinę do naszego mieszkania czy domu, róbmy to na wiosnę i to najlepiej kupując taką roślinę od kogoś, z tzw. drugiej ręki – będziemy mieć wówczas pewność, że już dostosowała się do zmiennych warunków domowych.

 

4. Czy warto mieć rośliny w sypialni? I jeśli tak, to jakie?

R: Zdecydowanie tak! Jednak wybierając rośliny do sypialni warto wziąć pod uwagę aspekt energetyczny roślin. Rośliny o miękkich, okrągłych kształtach takie jak ficus lyrata, monstera czy paproć tworząca przepiękną fontannę liści, idealnie sprawdzą się w sypialni.

 

Ł: W przypadku okrągłych liści energia z rośliny rozchodzi się równomiernie, podczas gdy przy roślinach o ostro zakończonych, spiczastych liściach (np. dracena, kaktus, sanseviera) energia rozchodząca się z rośliny jest bardziej pobudzająca. W sypialni zdecydowanie powinniśmy stawiać na energię pozwalającą na wyciszenie organizmu.

 

R: Istnieją także badania, z których wynika, że jest wiele roślin, które mają właściwości „oczyszczające” powietrze. Dzieje się tak wówczas, gdy roślina wyłapuje i pochłania substancje szkodliwe z powietrza, a następnie rozkłada je w ziemi, w swoich korzeniach. Do takich roślin należą między innymi paprocie, anturium, fikusy, monstery, draceny czy chryzantemy, pod warunkiem jednak że są uprawiane w ziemi, a nie w warunkach bezglebowych.

 

5. Czy macie poranne lub wieczorne rytuały, które pozwalają dobrze rozpocząć dzień lub wyciszyć się przed snem?

Ł: Rytuał poranny dla nas to śniadanie. Jest to dla nas zdecydowanie najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Podstawą takiego śniadania jest jajko np. w postaci omleta. Mięsa jadamy bardzo mało, a jeśli już to tylko ze sprawdzonego źródła. Często na naszym stole goszczą warzywa (tylko z naszej uprawy!) polane dobrą oliwą lub olejem. Latem spożywamy dużo pomidorów, cukinii, zimą natomiast przestawiamy się na rozgrzewające pulpy z warzyw sezonowych.

 

R: Staramy się zaczynać dzień na spokojnie, nie w pędzie, aby dobrze „wejść” w nowy dzień i mieć pozytywną energię do działania. Śniadanie jest dla nas właśnie taką chwilą w ciągu dnia, gdy ładujemy akumulatory. To też czas spędzony wspólnie. Wieczorem natomiast przed położeniem się spać stawiamy na wyciszenie - włączamy spokojną muzykę i staramy się rozluźnić i zrelaksować.

Journal